16 Jan 2017

the point? | cel?

'Nie trać czasu, za mało go masz, by dłużej się wahać. Żyj. Myśl. Opowiadaj.' (Katarzyna Bonda)

A. and K. asked me independently what is the goal of my blog.
a perfectly legit question, isn't it?
take any article on successful blogging and there you have it - chapter 1 - set your goal. explain your mission. define your core message. think about your audience and their expectations. invest in social media. hashtag. position. use key words. plan and make a schedule (a pretty one, stickers, washi and all).
well... risking miserable stats and not becoming blogger of the year, I have to honestly admit that none of the above is essential for me.

and as long as we're being honest (and soon you'll see that it's one of very few conscious objectives of my blogging ;) ), when my friends asked me all their perfectly logical questions, I... stumbled and started mumbling some incoherent sentences.
add an inner critic's voice officiously handing me constatations like: "who needs ANOTHER blog really" and "what you want to say are just redundant clichés" and "do not even try hitting the publish button".


I should have taken a breath and taken a closer look at my own thoughts and feelings.
I did that eventually and it's all so simple - no marketing strategies here.
I want this place to be my private little space where I can share my collages, thoughts, memories & discoveries. bits & pieces of my small world. creative projects, quotes & notes.
a little bit like my art journals but online and with the chance of us 'talking" and connecting.
I don't have a master plan or strategies, I want this place to grow organically, evolving with me and my life.

I'm so glad to see you here. :)
grab a cup, feel most welcome.

-  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -

niezależnie od siebie A. i K. zapytały mnie o cel mojego bloga.
całkowicie uzasadnione pytanie, prawda?
weź dowolny artykuł o sukcesie w blogowaniu i od razu w pierwszym rozdziale dowiesz się, że należy: ustalić swój cel. określić misję. zdefiniować przesłanie. przemyśleć kwestię odbiorców i ich oczekiwania. zaangażować się w media społecznościowe. hasztagować. pozycjonować. używać kluczowych słów. planować i mieć schludny grafik.
cóż... zaryzykuję to, że moje statystyki może nie będą oszałamiać, a ja nie dorobię się nagrody blogera roku, ale muszę szczerze przyznać, że żadna z tych rzeczy tak naprawdę nie jest mi potrzebna.

a jeśli już o uczciwości mowa (jak wkrótce zobaczycie, to akurat szczerość jest jednym z niewielu zasadniczych założeń mojego bloga ;) ), to przyznaję, że kiedy moje przyjaciółki zadały mi to w pełni sensowne pytanie, to zaczęłam się jąkać, plątać i mamrotać jakieś niezborne koncepty.
dorzućcie też do tego monolog wewnętrznego krytyka, który gorliwie podsuwał mi myśli w rodzaju: "kto potrzebuje KOLEJNEGO bloga", "to, co chcesz powiedzieć to wtórne banały" i "nawet nie próbuj nacisnąć publikuj".


powinnam była wtedy wziąć głęboki oddech i przyjrzeć się własnym myślom i uczuciom.
w końcu rzeczywiście to zrobiłam i wszystko okazało się bardzo proste - bez jakichkolwiek marketingowych strategii.

chciałabym, żeby to było moje własne małe miejsce, gdzie będę mogła dzielić się swoimi kolażami, myślami, wspomnieniami i odkryciami. fragmentami mojego małego świata. twórczymi projektami, cytatami i notatkami.
podobnie jak to jest z moimi art żurnalami, tylko online i z okazją do "porozmawiania".
nie mam żadnego przebiegłego planu  ani chytrej strategii, chciałabym, żeby to miejsce organicznie sobie powstawało, ewoluowało razem ze mną i tym, co przyniesie życie.

tak mi miło, że tu jesteś. :)

2 comments:

Makówka- Agnieszka Sieńkowska said...

Elizo, no cóż... lekcji u znawczyń tematu z chwytów marketingowych i sposobów na "złapanie" czytelnika to rzeczywiście chyba nie odrobiłaś, ale mnie tu serce przywiodło i znalazłam Cię :) Okrężną drogą tu docieram i to jedna z najwspanialszych rzeczy jaka mi się przytrafia w tym roku.
Bardzo mi Ciebie brakuje w moim życiu, które też bardzo się zmieniło. Zmartwiłam się, że tak się u Ciebie porobiło, że doktoryzowałaś się z cierpliwości w naszej służbie zdrowia...Ale ucieszyłam się bardzo, ze gdzieś można poczytać Ciebie- zawsze uważałam, ze powinnaś więcej pisać :) Elizo, zostawiam ślad. Moje Makowe Pole czeka na jakiś mój ruch, ale rośnie, tam gdzie rosło, jakbyś mnie szukała ...

Luci said...

I love that you are using the blog as a personal, online art journal... without a marketing plan:-) I am only beginning my creative journey and when I view it as personal it allows me to be less inhibited and to take more changes. It seems, sometimes, the expectation of a financial reward squashes creativity. Enjoying your posts here!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...