5 Mar 2018

re-start


Important days have come and gone. (the same with some people)
Milestone dates, anniversaries and a string of "ordinary" days.
I was waiting for a miracle, an answer, a solution. None of which happened last year while I was living my life "on hold". Waiting. Holding my breath for way too long.

How many times can a person start again?
Why do we sometimes think it's pathetic to make the same resolutions over and over again and why do we raise our eyebrows when we hear that somebody wants to try once more?

I believe good intentions count.
Why not stay open and hopeful? There's not limit and no expiry dates for yet another new start.
Every day, every breath consists of many endings and beginings.
I've learned that I won't ever be ready or have just the right words or "perfect" conditions.
Let's make New Year's resolutions in June, decide to change our life in September and make a decision to breathe more freely on any given Tuesday!
We are not robots or walking calendars, we are beautifully flawed humans and that's why we should grant ourselves the right to always start again and "trust the magic of new beginnings".



I've been hesitating way too long. Choking on words and at the same time feeling desperate to speak up.
For years I've been cautiously balancing on the edge of a springboard, feeling terrified to take this one little step forward.
Leap and the net will appear, they say...
One cannot be half-brave, you either take a leap or stand still and remain stuck.




So here I am.
Again.
Not apologizing, not beating myself up, not promising but simply hopeful.
And somehow I have this strange inexplicable feeling and a quiet little voice inside me saying this Spring things will be different...


-  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -

Kolejne ważne dni nadeszły i minęły.
Daty - kamienie milowe, rocznice i ciągi "zwykłych" dni.
Czekałam na cud, odpowiedź, rozwiązanie i żadna z tych rzeczy nie nastąpiła, podczas gdy żyłam w oczekiwaniu. Czekając. Wstrzymując oddech o wiele zbyt długo.

Ile razy można zaczynać na nowo?
Czemu czasem uważamy to za żałosne, kiedy ktoś po raz kolejny robi postanowienia i patrzymy z góry na tych, którzy znowu chcą spróbować raz jeszcze?

Zawsze wierzyłam w dobre intencje.
I w to, że nie ma limitu ani daty ważności dla nowych początków.
Każdy dzień, każdy oddech to kolejne końce i początki.
Nauczyłam się, że nigdy nie będę wystarczająco gotowa, nigdy nie znajdę tych "właściwych" słów, a warunki nigdy nie będą idealne.

Róbmy więc postanowienia noworoczne w czerwcu, zacznijmy zmieniać życie we wrześniu i podejmijmy decyzję, żeby wreszcie odetchnąć swobodnie w dowolnie wybrany wtorek!
Nie jesteśmy robotami ani chodzącymi kalendarzami, jesteśmy cudownie niedoskonali, więc dajmy sobie prawo kolejny raz zacząć na nowo i "zaufać magii nowych początków".
Zbyt długo się wahałam. Połykałam słowa i jednocześnie czułam nieodpartą potrzebę, żeby mówić.
Całymi latami ostrożnie balansowałam na samiutkim brzegu trampoliny, zbyt przerażona, żeby zrobić ten jeden mały krok naprzód.
Mówi się: "skocz, a siatka sama się pojawi"...
Nie można być tylko trochę odważnym, albo skaczemy, albo tkwimy w miejscu.

Więc znowu jestem.
Bez usprawiedliwień, karcenia samej siebie, bez obietnic, tylko z nadzieją.
Z niewytłumaczalnym uczuciem, że tej wiosny będzie inaczej...

1 comment:

Kasia Krzymińska said...

Och, no i dobrze że znowu jesteś! Bardzo mi Ciebie tutaj brakowało. Zaczynać na nowo można tysiące razy i każdy może być pierwszy, najlepszy i najważniejsz. A potem... w razie potrzeby znowu można zacząć jeszcze raz. Myślę że ta pula kolejnych szans nigdy się nie kończy. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero po tym jak przeczytałam Twoją notkę. Od razu zrobiło mi się dużo dużo lżej. Dziękuje!!
ps. każde słowo i zdanie w tej notce jest jak pięknie wymuskane futro pudelka - idealne. A z drugiej strony czuję się jakbym zaglądała Ci przez ramię do Twojego notesu gdzie piszesz "na szybko". Więcej, więcej!! <3

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...